Wstydź się, Unio!

Kryzys spowodowany pandemią koronawirusa wstrząsa posadami UE. Gdzie jest miejsce Starego Kontynentu w rywalizacji ze światowymi mocarstwami?


Wstydź się, Unio!

Otaczająca nas pandemia COVID-19 to nowe rozdanie kart w dyplomatycznych rozgrywkach. W sytuacji krytycznej na jaw wyszły wszystkie słabości światowych mocarstw w tym także Unii Europejskiej. Stary Kontynent, bierny obserwator handlowych rozgrywek USA i Chin, staje przed niewiarygodnie ciężkim wyzwaniem, jakim jest obrona gospodarki wspólnoty oraz odbudowa jej finansowego potencjału. Jednak koronawirus odmienił ekonomiczną rzeczywistość nieodwracalnie: I co teraz, Brukselo?

Potęga z papieru?

Wspólnota 27 państw Europy tworzy aż 22% światowego PKB. Dzięki obecności państw o znakomicie rozwiniętym przemyśle Unia Europejska jawi się jako światowy potentat industrialny. Jednakże w dynamicznie zmieniających się czasach jest zupełnie inaczej. Inès Van Lierde, prezes gromadzącej 23 branżowych stowarzyszeń organizacji AEGIS Europe, ostrzega, że pandemia koronawirusa może stać się gwoździem do trumny przemysłu UE w obliczu konkurencji chińskiej:

Kryzys może być kroplą, która przeleje czarę dla wielu gałęzi przemysłu UE, które zmagają się z nieuczciwym, drapieżnym importem.

I chwała europejskim deputowanym za to, że przyjęto prawo, które zezwala rządom narodowym blokować wrogie przejęcia firm. Nowe zapisy pozwalają uchronić rodzimy przemysł przed wykupywaniem za bezcen przez inwestorów z Chin. Dobrze opisuje to rzecznik AEGIS Europe, Milan Nietzschke:

Chiny byłyby głupie, gdyby nie skorzystały z okazji, ale Unia Europejska byłaby głupia, gdyby na to pozwoliła.

Jednak w mojej ocenie podjęte działania są niewystarczające. Trzeba głębszej reformy, gdyż kryzys gospodarczy wywołany epidemią COVID-19 unaocznił skalę uzależnienia Europy od Chin. Przykładem jest produkcja maseczek — wybuch epidemii w Państwie Środka pozostawił UE bez możliwości ich wytwarzania! Przerwanie łańcuchów dostaw zmusiło polityków do zrewidowania swoich opinii. Thierry Breton, unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego, stwierdził, że Europa "zbytnio się zglobalizowała" i stała się zależna od "jednego państwa, jednego kontynentu". Głos zabrała również Angela Merkel, twierdząc, że potrzebna jest "pewna suwerenność" możliwa do osiągnięcia poprzez "filar, jakim jest rodzima produkcja". Posługa włoskich, hiszpańskich, angielskich lekarzy w workach na śmieci, bo zabrakło fartuchów sprowadzanych z Chin czy ciągły niedobór lekarstw produkowanych w Azji — to wszystko jest powodem wstydu dla Unii Europejskiej.

Angielscy lekarze korzystają z worków na śmieci, gdy brakuje odzieży ochronnej. Źródło: BBC

Problemy za rogiem

Również i postęp technologiczny oraz dobrobyt wytworzony przez lata pracy Europejczyków jest obecnie zagrożony przez zaostrzającą się konkurencję. Dlaczego? Mowa tu o dwóch technologicznych supermocarstwach: USA oraz Chińska Republika Ludowa. Jak stwierdza analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Jakub Jakóbowski:

Ten, kto dostarcza technologie, ma dostęp do obiegu danych. A dane są dzisiaj jednym z najbardziej strategicznych surowców globalnych.

Problem tkwi w tym, że państwa Unii Europejskiej to jedynie bierni obserwatorzy zachodzących zmian technologicznych. Przykładem jest finansowanie firm tworzących sztuczną inteligencję pochodzące od prywatnych biznesmenów oraz z inwestycji venture capital. Chińskie przedsiębiorstwa AI otrzymały w latach 2017-2018 13,5 miliarda dolarów, amerykańscy przedsiębiorcy w rozwój firm zajmujących się sztuczną inteligencją włożyli ponad 16,9 miliarda dolarów, a prywatne inwestycje dotyczące spółek AI w Unii Europejskiej wyniosły... jedynie 2,8 miliarda dolarów. Z nowoczesną technologią kojarzy się Dolina Krzemowa czy Szanghaj, a nie Paryż, Bruksela czy Berlin. Jako UE mamy potencjał — międzynarodowe korporacje, wykształconą kadrę, wspólne instrumenty finansowe — i w mojej ocenie musimy go wykorzystać, aby ponownie brać udział w rozwoju światowego społeczeństwa. W przeciwnym razie staniemy się polem zmagań między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Te ostatnie już dziś pukają do naszych drzwi, chcąc osiągnąć gospodarczą hegemonię m.in. poprzez przejmowanie europejskich spółek. Sinolog i dyplomata, prof. Bogdan Góralczyk, nakreśla jasny scenariusz.

Chiny nie przychodzą do Europy po surowce, po ropę, gaz czy drewno, bo to zagwarantowały sobie w Afryce i krajach Azji. Przychodzą po wysokie technologie.

Unia Europejska, organizacja o niewątpliwej sile ekonomicznej, w mojej opinii ma kolejny powód do wstydu: brak silnego, opracowanego na europejskich deskach kreślarskich sektora wysokich technologii powoduje uzależnienie od przepychanek między Waszyngtonem a Pekinem.

Symbolem amerykańsko-chińskiej rywalizacji technologicznej jest sieć 5G. Źródło: New York Times

Jaka jest przyszłość?

W mojej ocenie wymienione wyżej sprawy — uzależnienie handlowe od Chin oraz coraz słabsza pozycja na rynku hi-tech - są bardzo ważne, bo to one definiują przyszłość UE jako konkurencyjnej organizacji, która jest w stanie zapewnić dobrobyt. I z racji obecnej słabości Unii, uważam, że jako Europejczycy, mamy się czego wstydzić. Jednakże nie poprzestańmy na wstydzie! Wszystkie te problemy stanowią motywację do dalszej pracy. Musimy wesprzeć rodzimą produkcję, tworzyć nowe miejsca pracy, abyśmy w przyszłości mogli się cieszyć silną Unią Europejską i silną Polską — kto inny zadba lepiej o naszą ojczyznę?


Źródła: wnp.pl, Forsal, Dziennik Gazeta Prawna, 300gospodarka, datainnovation.org Parlament Europejski (Zdjęcie główne)


Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO