Wybory Prezydenckie 2020

Wyniki sondażowe wskazują, że 12 lipca będzie druga tura wyborów.


Wybory Prezydenckie 2020

Zakończyło się głosowanie w Wyborach Prezydenckich. Od 7:00 do 21:00 wszyscy uprawnieni wyborcy mogli oddać swój głos na 11 kandydatów, w tym na urzędującego Prezydenta Andrzeja Dudę.

Wyniki sondażowe

Sondaże zakładały, że dojdzie do drugiej tury wyborów, gdyż w pierwszej turze żaden z kandydatów nie zdobędzie wymaganej większości głosów, czyli ponad 50%. Wyniki wykonane przez firmę Ipsos dla największych stacji telewizyjnych TVP, TVN i Polsat wskazuje następujący podział głosów:

Andrzej Duda - 41,8 %

Rafał Trzaskowski - 30,4%

Szymon Hołownia - 13,3 %

Krzysztof Bosak - 7,4 %

Władysław Kosiniak-Kamysz - 2,6 %

Pozostali kandydaci zdobyli poniżej 1% głosów.

Wyniki sondażowe wskazują, że 12 lipca odbędzie się II tura wyborów między dwoma kandydatami, Andrzejem Dudą i Rafałem Trzaskowskim.

Prognozowana frekwencja wyniesie 62,9 % wyborców.

Przemówienia po ogłoszeniu wyników

Andrzej Duda podziękował wszystkim swoim wyborcom, ale również tym, którzy zagłosowali na innych kandydatów. Duda pogratulował wszystkim kandydatom, którzy wzięli udział w wyborach. Jego przemówienie było wyjątkowo stonowane i pozbawione emocji. Obecny Prezydent w przemówieniu wspominał ogólnie o wyborach i wyborcach.

Rafał Trzaskowski w swoim przemówieniu stwierdził, że "z takimi wynikami można iść się bić o Polskę". Rafał Trzaskowski rozpoczął przemówienie od podziękowania rodzinie, a następnie podziękował Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, która pojawiła się na scenie. Trzaskowski w swoim przemówieniu zagrzewał wyborców do głosowania na siebie w drugiej turze. Zwrócił się również do wyborców Andrzeja Dudy, wskazując szacunek, jakim ich darzy i zachęcał do głosowania na siebie. Następnie podziękował wszystkim kontrkandydatom.

Komentarz powyborczy

Andrzej Duda podczas swojego przemówienia mocno starał się trzymać swoje emocje na wodzy. Widać było, że nie jest szczęśliwy z uzyskanego wyniku. Podczas przemówienia mimiką twarzy wskazywał, że przeszkadzają mu wykrzykiwane hasła pochwalne. Przemówienie Dudy było krótkie i wyjątkowo ogólne. Prezydent nie miał ochoty na występowanie na scenie. Ciekawostką jest, że Andrzej Duda powstrzymał się od emocji, do których przyzwyczailiśmy się podczas jego przemówień wiecowych. Podczas tych przemówień Duda zaczynał wtedy unosić głos i wykrzykiwał swoje myśli. Przemówienie urzędującego Prezydenta trwało niecałe 9 minut. Trzaskowski przemawiał ponad 12 minut. Rafał Trzaskowski swoje przemówienie prowadził bardzo energetycznie i pozytywnie. W kontrze do obecnego Prezydenta wizerunek Trzaskowskiego był świeży i przyjemny. Duda wydawał się zmęczony i zniechęcony. Patrząc tylko na te dwa przemówienia, można przywołać wspomnienia z 2015 roku, kiedy to Bronisław Komorowski był tym zmęczonym i znudzonym kandydatem, a Andrzej Duda tym energetycznym i świeżym.

Na trzecim miejscu wylądował Szymon Hołownia, kandydat spoza świata politycznego. Jak sam się nazwał, był kandydatem obywatelskim. W swoim przemówieniu wskazał, że zamierza budować ruch polityczny na tym, co udało mu się stworzyć podczas kampanii. Hołownia na początku kampanii nazywany był przez niektórych publicystów, jako "Odźwierny z Talent Show", wskoczył na trzecie miejsce i wedle sondaży zdobył ponad 13%. Tu można przytoczyć kolejne porównanie z 2015 roku. Paweł Kukiz również był kandydatem spoza polityki i na swojej popularności, którą zdobył, stworzył, swój ruch, a potem partię. Jednak siła tej partii była jednokadencyjna. W kolejnych wyborach partia Kukiza się de facto rozpadła i wchłonięta została przez inne ugrupowania. Czy ruch Hołowni będzie taki sam, zobaczymy. Trzeba przyznać jedną rzecz Szymonowi Hołowni — udało mu się zdobyć sporą rzeszę wyborców, odbierając ich zarówno Andrzejowi Dudzie, jak i Rafałowi Trzaskowskiemu.

Niepokojący jest wynik Krzysztofa Bosaka, który zajął czwarte miejsce, zdobywając ponad 7% głosów. Jest to kandydat wywodzący się ze środowisk narodowościowych i silnie prawicowych. Poziom poparcia, jaki zdobył wskazuje, że w naszym społeczeństwie zachodzi niebezpieczny proces nacjonalizacji wyborców.

Dwóch największych przegranych tych wyborów to Władysław Kosiniak-Kamysz, który w niektórych sondażach w kwietniu i maju zajmował drugie lub trzecie miejsce. W wynikach sondażowych Kosiniak-Kamysz zajął 6 miejsce, zdobywając 2,6% głosów. Jest to wynik, który pokazuje, że PSL jest wyjątkowo słabe. Acz warto wskazać, że zawsze w wyborach jest tak, że PSL zdobywa więcej procent głosów, niż wskazywałyby sondaże. Praktycznie w każdych wyborach PSL jest niedoszacowane. Stanowi to szansę, że w oficjalnych wyborach Kosiniak-Kamysz przeskoczy drugiego wielkiego przegranego, czyli Roberta Biedronia, który wedle sondaży zdobył 2,9% głosów. Wynik Biedronia pokazuje, że siła, jaką była tworzona przez niego Wiosna, została zabita i zmarnowana w każdym calu. Biedroń od samego początku kampanii wskazywał, że nie chce być kandydatem na prezydenta. Jego wiece były marne i słabe. Nie miał pomysłu, nie pociągał za sobą wyborców. Spokojnie można stwierdzić, że wyborcy Wiosny, których podczas europarlamentarnych było ponad 6%, poczuli rozczarowanie Biedroniem i jego działaniami. Wpływ na to mogły mieć niejasne działania Biedronia po uzyskaniu mandatu europosła, kiedy to najpierw obiecał, że odda mandat, a sam będzie walczył w wyborach do Sejmu i Senatu. Koniec końców jednak mandatu nie oddał, zawile się tłumacząc, że jego słowa zostały źle odebrane.


Zdjęcie główne: PKW/ PAP Mateusz Marek