Ruch '77 – pamiętajmy o studentach z Bolonii

11 marca 1977 roku, w wyniku starć studentów Uniwersytetu Bolońskiego z włoską policją, został zastrzelony Francesco Lorusso, aktywista polityczny związany z praktycznie zapomnianym już Ruchem '77 (Moviemento del ’77). Postulaty, o które walczył on i inni studenci wydają się niezwykle aktualne.


Ruch '77 – pamiętajmy o studentach z Bolonii

11 marca 1977 roku, w wyniku starć studentów Uniwersytetu Bolońskiego z włoską policją, został zastrzelony Francesco Lorusso, aktywista polityczny związany z praktycznie zapomnianym już Ruchem '77 (Moviemento del ’77). Jednak postulaty, o które walczył on i inni studenci wydają się niezwykle aktualne, między innymi w kontekście współczesnej Polski.

Po zakończeniu II wojny światowej, Bolonia stanowiła polityczny fenomen nie tylko we Włoszech, ale i w całej Europie. Wybory do lokalnych władz, raz za razem, wygrywała Włoska Partia Komunistyczna (PCI), reprezentująca interesy, przede wszystkim, klasycznie rozumianej klasy robotniczej, co było zrozumiałe, jako że był to duży ośrodek przemysłowy. Ciekawy jest jednak sam sposób sprawowania pieczy nad Bolonią, realizowany przez PCI. De facto, miasto było zarządzane przez samych mieszkańców, na zasadzie bardzo szeroko rozumianej demokracji partycypacyjnej. Tym samym Bolonia stała się swego rodzaju socjalistycznym kolektywem, funkcjonującym na tyle sprawnie, że, w 1974 roku Newsweek pisał o Bolonii jako o „najlepiej zarządzanym państwie w Europie”. Szybko wprowadzono darmową komunikację miejską, rozwinięto publiczną służbę zdrowia, a sami mieszkańcy mieli też wpływ na kształt zagospodarowania przestrzennego i kierunek rozwoju miasta (więcej na ten temat można przeczytać w publikacji Maxa Jäggiego „Red Bologna”). Niestety pod koniec lat 70., władze partii zmieniły kierunek realizowanej polityki.

PCI skupiło się przede wszystkim na swoim oryginalnym, „proletariackim” elektoracie oraz na porozumieniu z centrowymi partiami, zapominając o szeregu grup, niewpisujących się w ten model. Pośród społeczności, które znalazły się na marginesie bolońskiego dyskursu politycznego były kobiety, mniejszości seksualne, ale również i grupy zawodowe, takie jak prekariat, nieklasyfikujące się do kategorii związkowych grup pracowniczych. Nie było na to zgody pośród ludzi młodych, związanych wokół Uniwersytetu Bolońskiego oraz tzw. ruchu „autonomia”, realizującego prospołeczne i emancypacyjne postulaty, nawiązujące do kontrkultury z końca lat 60. i wydarzeń 1968 roku. Tym samym został zawiązany Ruch '77, który z Bolonii szybko rozprzestrzenił się także na inne włoskie miasta, włączając Rzym i Turyn. Ponadto, wsparcia dla ruchu udzieliły europejskie elity intelektualne, w tym Michel Foucault czy Jean-Paul Sartre.

Niestety, PCI nie tylko nie poparło bolońskiej młodzieży, ale również, głównie za sprawą włączenia się do protestów skrajnie lewicowych bojówek Brigate Rosse („Czerwonych Brygad”), władze miasta zdecydowały się na użycie siły, celem pacyfikacji demonstrantów. W wyniku starć i zamieszek z aparatem władzy, w których brało udział nawet 100 000 osób, ruch zyskiwał popularność, a do końca roku ogarnął dużą część włoskich miast. Największą organizacją, stanowiącą fundamenty całego ruchu była „Ciągła Walka” (Lotta Continua), organizacja założona w 1969 roku, wspierana intelektualnie między innymi przez akademika Antonio Negriego i reżysera Piera Paolo Pasoliniego. Rzeczony Lorusso, który w wyniku zamieszek poniósł śmierć, należał właśnie do szeregów tej organizacji, a sam stał się symbolem całego ruchu.

Dlaczego w ogóle powinniśmy pamiętać o tych wydarzeniach? Przede wszystkim, dlatego że Movimento del '77 walczył o ideały, które, szczególnie w kontekście polskim, zdają się być cały czas kwestią otwartą. Chodzi między innymi o powszechny dostęp do edukacji wyższej (problem obecny przede wszystkim na tzw. „Zachodzie”), emancypację marginalizowanych grup społecznych, w tym kobiet, mniejszości etnicznych i seksualnych, powszechny dostęp do mieszkań, rozwiązanie problemu niskich płac, umów śmieciowych, jak i walka o fundamentalny rozdział Kościoła od państwa. Mało tego, wydarzenia 1977-ego roku pokazują, na co gotowe jest społeczeństwo, gdy politycy zapominają o tych, dzięki którym trzymają się władzy, w tym o ludziach młodych. Te wszystkie pryncypia przyświecały uczestnikom tego absolutnie wypartego z powszechnej, mainstreamowej debaty publicznej ruchu społecznego, a zatrważające jest to, że na próżno szukać publikacji w języku polskim, która w jakikolwiek sposób przypominałaby o tych wydarzeniach.


Alternatywa jest miejscem swobodnej dyskusji i wymiany opinii. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO