Zapomniani ojcowie założyciele wolnej Polski

Wincenty Witos, Wojciech Korfanty, Ignacy Jan Paderewski oraz Ignacy Daszyński - oto oni, zapomniani ojcowie założyciele niepodległej II Rzeczypospolitej.


Zapomniani ojcowie założyciele wolnej Polski

Gdy rozmawiamy o wolnej Polsce i osobach, które przyczyniły się do odzyskania niepodległości prawie natychmiast pojawiają się w naszych umysłach dwie postacie, są to: Józef Piłsudski oraz Roman Dmowski. To właśnie o nich mówi się najgłośniej, lecz warto pamiętać jeszcze o kilku innych osobach, których wkład jest bez wątpienia ogromny. Podczas obchodów stulecia odzyskania niepodległości pojawiła się idea sześciu "ojców", którzy "założyli" wolną Rzeczpospolitą. Według tej idei takimi ojcami założycielami są: Wincenty Witos, Wojciech Korfanty, Ignacy Jan Paderewski, Ignacy Daszyński oraz Roman Dmowski i Józef Piłsudski. O ostatnich dwóch już pisaliśmy dlatego dzisiaj skupimy się na pozostałych czterech zapomnianych ojcach założycielach niepodległej Polski.

Ignacy Jan Paderewski

"Każdy człowiek powinien zdawać sobie sprawę z faktu, że dobre i trwałe wyniki osiągnąć można jedynie drogą krótkich, lecz ciągłych, codziennych wysiłków. Jednorazowy wysiłek jest kompletnie jałowy. Prawdziwą umiejętność zarówno w nauce i w sztuce, jak i w każdych innych zajęciach, zdobyć można tylko codzienną pracą i codziennym wysiłkiem. I to jest bezwzględnie pewne." - Ignacy Jan Paderewski.

Mimo wcześniejszych skłonności politycznych Ignacego Paderewskiego o prawdziwym zaangażowaniu się w politykę można mówić dopiero od roku 1910, a dokładniej od przemowy patriotycznej w Krakowie podczas odsłonięcia pomnika upamiętniającego bitwę pod Grunwaldem. Przyszłego premiera słuchało wtedy około sto pięćdziesiąt tysięcy osób.

Od samego początku I Wojny Światowej Ignacy Paderewski działał na rzecz Polaków i niepodległej Polski. Wykorzystał swoją popularność pianisty, aby zbierać pieniądze na pomoc ofiarom wojny. Podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych przed każdym swoim koncertem wygłaszał mowę dotyczącą polskiej niepodległości. To właśnie dzięki niemu sprawa wolnej i suwerennej Polski znalazła się w 14 punktach Wilsona.

Pod koniec grudnia 1918 roku Ignacy Paderewski powrócił do Polski, a dokładniej do Poznania. Jego przybycie połączone z przemówieniem było impulsem do zrywu narodowego w Wielkopolsce. Warto podkreślić, iż jest to jedyne w historii Polski powstanie zakończone sukcesem.

Przyjazd Ignacego Jana Paderewskiego do Poznania, 27 grudnia 1918

Po przybyciu do Warszawy Ignacy Paderewski podjął się mediacji między zwolennikami Józefa Piłsudskiego, a Romana Dmowskiego. W związku z tym został premierem nowego rządu II Rzeczypospolitej. Oprócz tego w swojej karierze pełnił również obowiązki ministra spraw zagranicznych. Na Konferencji Paryskiej wraz z Romanem Dmowskim reprezentował interesy Polski, a jego umiejętności negocjatorskie były podziwiane przez wielu delegatów.

Podczas pełnienia roli premiera Ignacy Paderewski był bezpartyjny dlatego jego rząd i osoba były atakowane przez działaczy zarówno prawicowych, jak i lewicowych. W grudniu 1919 roku rozwiązał rząd na czele którego stał i wyjechał do Szwajcarii z zamiarem odpoczynku od aktywnej działalności politycznej. Jednak jego plan się nie powiódł, gdyż już w 1920 roku został wysłannikiem Polski do Ligi Narodów. Wkrótce jednak podał się do dymisji i wyjechał do Stanów Zjednoczonych.

Rząd Ignacego Paderewskiego

W 1935 roku Ignacy Paderewski głośno opowiadał się przeciw reżimowi sanacji oraz popierał demokratyzacje życia politycznego. Gdy wybuchła II Wojna Światowa został przewodniczącym Rady Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej (odpowiednik Sejmu). W 1940 roku po raz kolejny powrócił do Stanów Zjednoczonych. Wspierał polską sprawę, aż do śmierci w 1941 roku. Naziści umieścili Ignacego Paderewskiego w swojej Czarnej Księdze, jako wroga III Rzeszy.

"Naród polski okryty głęboką żałobą po pamięci I. J. Paderewskiego traci z  Jego odejściem od nas na zawsze jednego z największych swych duchów  przewodnich. Cześć Jego pamięci! Rozkaz niniejszy odczytać przed frontem  oddziałów i na pokładach okrętów Rzeczypospolitej Polskiej." - Władysław Sikorski w rozkazie nr 11.

Nie ulega wątpliwości, iż Ignacy Jan Paderewski był wybitnym politykiem, który przekładał interes Polski nad swój własny. Wykorzystywał swoje umiejętności oraz sławę, aby pomagać Polsce i Polakom.

Wincenty Witos

„Wyznaję zasadę, że nigdy i nigdzie, w żadnym państwie nie wystarczy i dla obrony, i w każdej innej sytuacji państwa, ani klika, ani poszczególny, choćby najwięcej genialny człowiek. Ciężar ten musi wziąć na siebie całe  społeczeństwo. Nie chcemy więc, żeby Polska budowana była na jednym  człowieku, chcemy, ażeby budowało ją całe społeczeństwo.“ - Wincenty Witos.

Historia Wincentego Witosa zaczyna się od poznania Jana Głowackiego, leśnego księcia Eustachego Sanguszki u którego czytywał różnego rodzaju literaturę. Właśnie wtedy zaczął interesować się sprawami politycznymi, zwłaszcza poprawą losu stanu chłopskiego.

"Czytanie książek, rozważanie zdarzeń i wypadków, przykłady w nich podawane, działały niesłychanie silnie na moją młodą wyobraźnię. Z jednej strony czułem się powołany do spełnienia jakichś nieokreślonych jeszcze zadań, z drugiej widziałem się małym, upokorzonym nędzarzem, który tylko z łaski innych może korzystać ze skarbów wiedzy, a swoje młode życie musi poświęcać ciągłej gonitwie za chlebem." - Wincenty Witos.

W 1893 roku napisał swój pierwszy artykuł pod pseudonimem "Maciej Rydz", a niedługo potem zaczął szykować się do swojej pierwszej batalii wyborczej, która została przerwana przez powołanie go do armii.

W 1908 roku wygrał swoje pierwsze wybory i został wójtem w gminie Wierzchosławice. Dzięki wyśmienitemu wynikowi cała rada gminy została obsadzona osobami z jego otoczenia. Funkcję tę pełnił nieprzerwanie samodzielnie lub w zastępstwie od 12 kwietnia 1908 roku aż do 28 lipca 1931 roku. Podczas pełnienia funkcji, wójta gmina Wierzchosławice uzyskała młyn, dom ludowy, nową infrastrukturę drogową, rozbudowę lokalnej szkoły. Oprócz tego przeprowadził prace melioracyjne, założył kółko rolnicze oraz ruch spółdzielczy.

W następnych latach związał swoją działalność polityczną z Polskim Stronnictwem Ludowym, a potem z PSL "Piast" po rozłamie w PSLu. Funkcję premiera pełnił trzykrotnie z czego za pierwszym razem w bardzo trudnym okresie, ponieważ podczas bolszewickiej ofensywy. Po zamachu stanu dokonanym przez Józefa Piłsudskiego Wincenty Witos poparł Centrolew, który stał w opozycji do autorytarnych rządów sanacji. Przez silną działalność opozycyjną został skazany w procesie brzeskim na półtora roku więzienia.

"Wysoki Sądzie, ja byłem prezesem tego rządu, który został przez zamach majowy obalony. Nie ja więc knułem, nie ja robiłem spiski, ale ja wraz z rządem stałem się ofiarą spisku i zamachu. Rząd ten nie był rządem uzurpatorskim, był rządem konstytucyjnym, w sposób zupełnie zgodny z prawem, w sposób zupełnie praworządny powołany przez prezydenta Rzeczypospolitej. Kto inny robił zamach, kto innych robił spisek, a na ławie oskarżonych siedzę ja!" - Wincenty Witos podczas procesu brzeskiego.

Wincenty Witos 28 września 1933 roku udał się do Czechosłowacji, gdzie przebywał, między innymi, w uzdrowisku w Karlovych Varach. Będąc na emigracji cały czas działał politycznie i sprzeciwiał się autorytarnym rządom sanacji. Do Polski wrócił 31 marca 1939 roku, gdy wojska niemieckie wkroczyły do Czechosłowacji.

Podczas II Wojny Światowej Niemcy zaoferowali mu utworzenie kolaborującego z III Rzeszą rządu, lecz ten odmówił współpracy. Po radzieckim kontrataku, w 1945 roku otrzymał od bolszewików ofertę współpracy, ale i tę odrzucił.

Dwunastego kwietnia polski rząd na uchodźstwie poinformował o aresztowaniu Wincentego Witosa przez Rosjan. Wydarzenie to wywołało duże zainteresowanie mediów zagranicznych, a w sprawie aresztowania Wincentego Witosa interweniował nawet brytyjski premier Winston Churchill.

Stan zdrowia chłopskiego męża stanu pogarszał się z każdym rokiem, aż doprowadziło to do śmierci Wincentego Witosa w środę 31 października 1945 roku.

Wojciech Korfanty

"Gdyśmy tu [na Śląsku] walczyli o każdą piędź ziemi polskiej, która więcej jest warta niż całe powiaty na Rusi, odpowiedzialni sternicy naszego państwa szukali szczęścia i sławy pod Kijowem, by później bronić Polski przed bolszewikami aż pod bramami Warszawy." - Wojciech Korfanty.

Wojciech Korfanty to Górnoślązak, który zabiegał o oderwanie od Cesarstwa Niemieckiego ziem zagarniętych podczas zaborów. Swoje pierwsze kroki w polityce stawiał w Lidze Narodowej, gdzie współpracował z Romanem Dmowskim. W 1907 lub 1908 roku zrezygnował ze swojej działalności w Endecji.

Jako poseł do Reichstagu oraz pruskiego Landtagu nawoływał do odłączenia się ziem polskich od Niemiec. Warto podkreślić, że szóstego czerwca 1918 roku wygrał z dwukrotną przewagą nad swoim kontrkandydatem wybory do Reichstagu zgarniając nawet głosy Niemców pomimo swojego separatystycznego poglądu dotyczącego Polski. Zaś 25 października tego samego roku na posiedzeniu niemieckiego parlamentu zażądał dołączenia Górnego Śląska, Wielkopolski oraz Pomorza do Polski.

Podczas Powstania Wielkopolskiego był członkiem Naczelnej Rady Ludowej, która przewodziła walkom wyzwoleńczym, a podczas plebiscytów na Śląsku odważnie agitował za Polską. Gdy doszło do III Powstania Śląskiego stanął na jego czele, mimo, iż nie spodziewał się sukcesu powstania. Zryw miał na celu zamanifestowanie determinacji Polaków i zwrócenie uwagi Komisji Międzysojuszniczej mającej dokonać podziału terenu plebiscytowego między Polskę a Niemcy.

Podczas rządów sanacji stał do niej w opozycji, dlatego 26 września 1930 został aresztowany razem z innymi posłami Centrolewu osadzony w Twierdzy Brzeskiej, gdzie był poddawany tourom zarówno psychicznym, jak i fizycznym. Wiosną 1935 roku udał się do Pragi, gdyż w Polsce mogły czekać go represje ze strony rządu.

Po wypowiedzeniu przez III Rzeszę paktu o nieagresję powrócił do Polski gotów walczyć za ojczyznę, lecz zaraz po powrocie został aresztowany i osadzony w Pawiaku, gdzie stan jego zdrowia pogarszał się z każdym dniem, aż w końcu zmarł 17 sierpnia 1939 roku w szpitalu św. Józefa przy ul. Hożej w Warszawie.

Ignacy Daszyński

"Cóż jest nacjonalizm, jak nie narkoza, która oszałamia tłumy, ukazując  im większe Włochy, Włochy na Morzu Śródziemnym panujące, grając przed  oczyma tłumów wojną zwycięską, sławiąc wyższość, boską niemal, narodu  włoskiego nad wszelkimi innymi narodami. Rozpatrując ten szał  nacjonalizmu, ze strachem patrząc na przyszłe wojny, które on wywołać  może, równie okrutne i bezmyślne, jak były wojny religijne i  dynastyczne, przychodzimy do skromnego przekonania, że wady parlamentu  nigdy nie są gorsze od wad, systemów nieparlamentarnych albo  antyparlamentarnych. Czy faszyzm, czy bolszewizm, czy monarchizm  zmartwychwstały na gruzach dawnych tronów to są rzeczy tak groźne i  ciężkie, że parlament wobec nich jest ostoją dla masy. " - Ignacy Daszyński.

Ignacy Daszyński był między innymi premierem rządu lubelskiego, marszałkiem Sejmu oraz publicystą. W twórczości publicystycznej i działalności konspiracyjnej używał pseudonimów: Daszek, Żegota i Ignis. Otrzymał Order Orła Białego oraz Złoty Wawrzyn Akademicki.

W 1890 roku zamieszkał we Lwowie tworząc kierowniczy ośrodek ruchu socjalistycznego w Galicji oraz rozpoczął współprace z ukraińskimi socjalistami. Przez kolejne lata aktywnie działał w partii robotniczej oraz był delegatem ugrupowania do którego należał. Jako krakowski radny skupiał się na rozwoju infrastruktury i przemysłu oraz walce z monarchistami i konserwatystami.

W 1897 został wybrany do austriackiego parlamentu uzyskując 75% głosów w swoim okręgu oraz został szefem klubu poselskiego Związku Posłów Socjalno-Demokratycznych. Po wprowadzeniu stanu wyjątkowego na terenie Galicji aktywnie wspierał strajki i protesty robotników pod warunkiem, że znajdowały się w granicach prawa. W austriackim parlamencie działał przez trzy kadencje (1897-1911) na rzecz robotników, pomagał w obchodzeniu cenzury i wspierał demokratyzację ordynacji wyborczej.

W 1914 roku wszedł w skład Naczelnego Komitetu Narodowego, który powołał w tym samym roku Legiony Polskie. Z jego inicjatywy we wrześniu 1918 roku wspólnie z Narodową Demokracją opracowano wniosek w którym domagano się przywrócenia państwa polskiego składającego się z ziem trzech zaborców z własnym wybrzeżem oraz Śląskiem. Jego ostania mowa w parlamencie austriackim wyglądała następująco:

"Wszyscy Polacy zgodnie oświadczają, że chcą narodowego prawa dla wszystkich trzech zaborów powstałych po gwałcie rozbioru Polski: wszystkie trzy zabory mają być złączone i ogłoszone jako niepodległe państwo, a to zjednoczenie i ta niepodległość musi dojść do skutku na drodze międzynarodowego prawa, na międzynarodowym światowym kongresie pokoju."

W nocy z 6 na 7 listopada 1918 roku powołany został Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej na czele którego stanął Ignacy Daszyński i który wprowadził ośmiogodzinny dzień pracy. Rząd Ignacego Daszyńskiego podporządkował się Piłsudskiemu.

Jedną z większych zasług Daszyńskiego jest zaangażowanie się w powstawanie Konstytucji marcowej, a dokładniej nadania jej demokratycznego charakteru. Ciekawostką jest, iż podczas podróży na uroczystość zaprzysiężenia Gabriela Narutowicza na prezydenta Ignacy Daszyński został napadnięty przez prawicowych bojówkarzy. Gdy zaś po zabójstwie prezydenta Narutowicza lewicowi działacze planowali odwet na prawicowcach, Ignacy Daszyński sprzeciwił się temu i zakazał eskalacji przemocy.

Ignacy Daszyński niedługo po Przewrocie majowym zaczął krytykę nowego rządu oraz planów wprowadzenia nowej konstytucji, która ograniczyłaby władzę ustawodawczą.

"Wszechwładza Sejmu Ustawodawczego doprowadziła po kilku latach do upadku Sejmu i przyczyniła się do wszechwładzy rządu (...) Dni majowe stały się punktem wyjścia rosnącego wzrostu siły i potęgi rządu, przy równoczesnym osłabieniu czynnika ustawodawczego: parlamentu (...) Państwo chwieje się między dwoma nienormalnymi i szkodliwymi stanami. Czas najwyższy doprowadzić je do równowagi i harmonijnego współdziałania władzy ustawodawczej i wykonawczej." - Ignacy Daszyński

W 1928 roku został wybrany marszałkiem sejmu, zaś w 1929 roku doszło do konfliktu i burzliwej rozmowy pomiędzy Ignacym Daszyńskim, a Józefem Piłsudskim, która według wersji gen. Felicjana Sławoja Składkowskiego brzmiała następująco:

"Piłsudski: – Więc proszę pana o trzymanie języka (uderzenie w stół ręką) i pytam pana, czy zamierza pan otworzyć sesję?
Daszyński: – Pod bagnetami, rewolwerami i szablami nie otworzę.
Piłsudski: – To pańskie ostatnie słowo?
Daszyński: – Tak jest.
Piłsudski: – To pańskie ostatnie słowo?
Daszyński: – Tak jest.
Marszałek Piłsudski kłania się lekko i, nie podając ręki, opuszcza gabinet pana Marszałka Daszyńskiego. Przechodząc przez salonik pana Marszałka Sejmu, mówi głośno: To dureń."

Stało się tak, gdyż Józef Piłsudski na jeszcze nieotwarte posiedzenie Sejmu przybył w towarzystwie grupy oficerów, którzy byli posądzani przez parlamentarzystów, o chęć aresztowania posłów.

Tak podsumował swoje życie Ignacy Daszyński w liście przekazanym do opinii publicznej przez jego żonę:

"Pracowałem całe życie z robotnikami. Im zawdzięczam,  że praca moja nie poszła na marne, ku nim z ostatnią myślą się zwracam,  żegnając się z nimi. Mam nadzieję niezłomną, że życie ich stanie się  lżejsze, że będą silni i zdrowi moralnie, że urzeczywistnią wspólne  ideały. Żegnam towarzyszy i przyjaciół, z którymi tyle współpracowałem  wspólnie, i proszę ich o życzliwą pamięć dla tych wspólnych wysiłków.  Wszystkich proszę o przebaczenie mych błędów i niepamiętanie cierpień,  które im w życiu wyrządziłem. Myśl o śmierci dawno już jest dla mnie  początkiem wyzwolenia."

Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO